Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matcha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matcha. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 lutego 2021

bento 381.

 

Czasami nawet jak bento nie jest potrzebne, lubię je sobie stworzyć. Tak dla sportu. :) Całkiem przyjemnie jest zjeść takie ładne bento także w domu. Mimo to mam nadzieję, że już niedługo będzie więcej okazji na bentowanie w plenerze...


Szukałam jakiegoś fajnego pomysłu na tofu. Żeby było prosto, smacznie i w miarę szybko. I trafiłam na przepis z książki Lunchbox na każdy dzień. Nowe przepisy. Miałam akurat twarde tofu, więc sprawdziło się świetnie, a sos słodko-sojowy idealnie trafił w moje kubki smakowe. Na pewno będzie powtórka!


Plastry tofu na ryżu, a obok domowe kimchi. Kilka prób już było i wciąż doskonalimy swój przepis próbując tego i owego, różnych technik i tajemnych sposobów. Na razie eksperymentujemy z tylko trochę ostrym i nieco słodkim kimchi. Pierwsze próby całkiem udane.

A na deser jak to często bywa przysmak matcha - muffinka z z czerwonymi porzeczkami w wersji pszenno-owsianej. 


Make bento not war!

wtorek, 10 marca 2020

bento 378.


Sporo czasu już upłynęło od mojego ostatniego pudełka i bentowego posta. Bardzo powoli wracam do bentowania i na razie są to sporadyczne okazje. Co nie oznacza, że nowe pudełka, przepisy, etc. nie kuszą. :) Ostatnio trafił mi się dzień poza domem, więc była to idealna okazja, żeby w końcu coś zbentować. :) Użyłam jednego z moich ulubionych piętrowych pudełek oraz słoiczka po holenderskiej marmoladzie, który okazał się być idealny wielkościowo. Zdjęcia średnie, ale robione ciemną nocą... Będzie lepiej. :)



A że zachciało mi się sushi, to sushi trafiło do pudełka. Tym razem w wersji wege - sałata, marynowana tykwa, omlet tamagoyaki, ogórek i serek z dodatkiem wasabi. A do tego słodki sos sojowy. Zabrakło czerwonej papryki, która nieco podkręciłaby smak, ale i tak rolki wyszły pyszne i treściwe. Na drugie śniadanie był z kolei deser z jogurtem, czekoladowo-orzechową granolą i porzeczkami, które przetrwały zimę w zamrażalce. Uwieńczeniem były matcha karmelki prosto z Hokkaidō, a wynalezione w sklepie Miniso.


Fajnie jest bentować.

poniedziałek, 7 stycznia 2019

bento 377.


Zima za progiem, dzień długi i szaro-bury, więc bento musi być kolorowe, smaczne i duże. :) Lubię pudełka od Monbento, ale czasami wydają mi się zbyt pojemne jak na porcję obiadową do pracy i jak na moje potrzeby. Dzisiaj długaśny poniedziałek, więc kto wie, może nic nie zostanie w pudełku... Tym razem zabrałam ze sobą sałatkę grecką oraz kotlet z sosem tonkatsu i ryż z nieco kwaskową furikake. W kwiatki. :)


A na deser bardzo zielone muffinki z matcha, malinami i migdałami. Często je piekę, bo łatwo się je przenosi, szybko robi i zawsze dobrze smakują. Tym razem użyłam świeżej matcha z tegorocznej wizyty w Wazuce. Zielone niebo w gębie!


Miłego poniedziałku! (mimo wszystko) :)

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

bento 374.


Nie jestem wielka fanką lata, a upałów wręcz nie cierpię. Także dlatego, że nic się nie chce - gotować się nie chce, robić bento się nie chce, fotografować się nie chce. Generalnie nic się nie chce. Ale słodkiego chce się zawsze. :) Dlatego odkurzyłam kilka tygodni temu ten przepis na sernik na zimno z matcha i owocami i teraz mamy taki sernik niemalże co tydzień. Mój faworyt to zdecydowanie wersja z borówkami.


Dwa duże kawałki wylądowały więc w bento, aby umilić długi dzień w pracy. :) A co na obiad? Kotleciki z piersi kurczaka z sosem tonkatsu oraz sałatka z cukinii, czerwonej papryki i tofu. Należę do osób, które zazwyczaj na tzw. drugie danie rezygnują z ziemniaków, makaronu czy ryżu. To nie jest regułą, ale zwykle tak jakoś wychodzi. :) 



p.s. Zróbcie ten sernik, upał będzie bardziej zjadliwy. ;)

poniedziałek, 23 lipca 2018

bento 373.


Truskawki, truskawki i chyba już po truskawkach... Rzutem na taśmę wylądowały w pudełku i w muffinkach z zieloną herbatą. Na deser. :) Praktycznie cały czas używam "porcelanowego" pudełka od Monbento, o którym pisałam tutaj. Sprawdza się doskonale!


A na obiad bardziej treściwie - mięsne kulki z rozmarynem i słodkim sosem tonkatsu oraz podduszone na oliwie warzywa (bakłażan, cukinia i papryka). Fajny zestaw na fajny dzień mam nadzieję. :)


środa, 21 marca 2018

bento 367.


Z burgerami jest chyba jak z pizzą - mało kto ich nie lubi. :) Mimo że zdarza mi się zjeść burgera (i pizzę! :) ) na mieście, bardzo często robię je w domu. To trochę takie burgery na bakier, bo nie z mięsa a z soczewicy. Przepis jest bardzo prosty - ugotowana soczewica, pietruszka, sól i pieprz. Czasami również tofu. Gotowe burgery obtaczamy w bułce tartej i smażymy. Gotowe!


Najczęściej do burgerów używam zwykłych kajzerek, ładuję do środka majonez, czerwoną cebulę, pomidora, sałatę (lub szpinak, jak w tym przypadku) i domowe ogórki kiszone. Trochę trzeba było na koniec te burgery ścisnąć, aby zamknęło się wieczko, ale w sumie nie ucierpiały za bardzo. :) Na deser mega zielone ciasto z matcha i wiórkami kokosowymi, o którym pisałam już tutaj. I mandarynka! :) A to wszystko zapakowane w najnowsze przepiękne (i pojemne!) pudełko od Monbento. Miłego dnia wszystkim!


poniedziałek, 24 lipca 2017

bento 363.


Na upały najlepsze są lekkie sałatki i... matcha słodycze. :) Przychodzi taki dzień, że schomikowane na potem, bo szkoda etc., słodkości z Japonii trafiają do bento na deser. Ostatnimi czasy dostałam trochę zielonych frykasów, które powoli, ale systematycznie, znikały. Wśród nich matcha Kit Katy, które, jak już kiedyś wspominałam, są dla mnie mało matcha, matcha brownie (przepyszne!) oraz lekkie ciacho mało matcha i bardzo słodkie.


Sałatka też nieco na zielono, bo ze świeżym szpinakiem i kiełkami oraz tuńczykiem jajkiem i czarnym sezamem. A do tego wafle ryżowe, które nie załapały się na zdjęcie :)


Miłego dnia!

wtorek, 23 maja 2017

Bento Sushi Warsztaty vol.3


Kolejne Bento Sushi Warsztaty za nami! Tym razem w klimatycznych wnętrzach Matsumi Pracowni Języka Japońskiego spotkaliśmy się w przemiłym gronie. Było dużo śmiechu, pyszności i kulinarnych ciekawostek. Spotkanie zaczęliśmy od... chińskich ciasteczek z wróżbą. Bo mało kto wie, że tak naprawdę ich rodowód jest japoński. Ciasteczka te przeszły długą drogę od Kraju Kwitnącej Wiśni, poprzez Stany Zjednoczone i Hong Kong, aby dzisiaj nieodłącznie kojarzyć nam się z Chinami, a w szczególności z chińskimi knajpkami. 


Po wróżbach, które mam nadzieję okazały się być tylko pozytywne, zabraliśmy się do pracy. W naszym menu tym razem znalazły się nigiri sushi z krewetką, temari sushi z wędzonym łososiem oraz futomaki - z surimi i takuanem (marynowaną rzepą) oraz z wędzonym łososiem i serkiem Philadelphia. Zaczęliśmy z grubej rury, czyli od futomaki z paluszkami krabowymi, aby zabić pierwszy głód. :)





Praca poszła tak sprawnie, że ani się nie obejrzałam, a zaczęło się freestylowanie i powstawały nigiri z surimi czy hosomaki (jednoskładnikowe rolki). Na każdych warsztatach wychodzimy poza schemat menu - bardzo lubię te momenty, kiedy uczestnicy uświadamiają sobie, ze mogą a sushi nie jest tak skomplikowane, jak im się zawsze wydawało.




Nie obyło się bez pudełek. W czasie rolowania i ugniatania ryżu powstawały smakowite bento boxy. Mam nadzieje, że udało mi się zaszczepić zainteresowanie tym aspektem japońskiej kultury kulinarnej. Zasady bento są mi bliskie i staram się o nich nie zapominać. Szczególnie o koncepcie mottainai (もったいない), czyli mówiąc skrótowo nie marnowania niczego.


Kiedy już okiełznaliśmy sushi a brzuchy się zapełniły, mogliśmy skupić się na matcha. Każdy uczestnik warsztatów miał możliwość użycia specjalnych utensyliów, aby własnoręcznie przygotować tę herbatę. W ruch poszły pędzle (chasen) i bambusowe łyżeczki (chashaku) oraz czerpak do wody (hishaku).





Dzięki Matsumi mogliśmy spróbować tradycyjnych słodyczy, których używa się podczas ceremonii herbacianych. Pudrowe cukierki o różnorakich kształtach i kolorach precyzyjnie wykonane w postaci np. kwiatu wiśni czy ofiarnych ciastek. Jako niespodziankę zaserwowałam matcha muffinki z domowym jagodowym dżemem, aby pokazać drugą stronę matcha - tę bardziej kulinarną.





Nie raz już wspominałam, że przygotowanie matcha wymaga nieco krzepy, precyzji i sposobu. Trzeba mieszać tak, aby powstała piana, a gotowa matcha była lekka i puszysta. Przygotowaliśmy dwa rodzaje matcha - jedna pochodzi z organicznej farmy, druga to matcha instant produkowana tak, aby nie powstawały w niej grudki. Obie przywiozłam z Wazuki i warsztaty były świetną okazją, aby się nimi podzielić.




Musze przyznać, że grupa spisała się celująco. Warsztaty były bardzo dynamiczne i mam nadzieję, że uzyskana wiedza będzie przydatna. Ucieszyły mnie pozytywne słowa uczestników po warsztatach, a także mejle ze zdjęciami japońskich pyszności przez nich przygotowanych. Być może do zobaczenia, bo kolejne warsztaty już w lipcu!